Szkoła dorosłości Churchilla - lekcja 1: Opracuj potężny kodeks moralny

{h1}

W zeszłym tygodniu rozpoczęliśmy Winston Churchill School of Adulthood, rozmawiając o dwóch głównych zasadach dobrego dorastania: korzystając z okazji do napisania historii swojego życia, i kultywowanie komfortu z pozornie sprzecznymi energiami i perspektywami dzięki którym ta historia będzie bogata i niezapomniana.


Mając już ten fundament, nadszedł czas, aby zagłębić się w to, czym dokładnie są te rozbieżne energie. Niektóre z 7 nadchodzących lekcji będą krótsze i bardziej praktyczne, inne dłuższe i bardziej filozoficzne. Pomyślałem, że zaczniemy od najbardziej mięsistego, najważniejszego i być może najbardziej kontrowersyjnego z nich wszystkich: od opracowania niezachwianego kodeksu moralnego. Jest to zadanie, z którym wielu z nas się zmaga: pozwolenie na szczęśliwe współistnienie wątpliwości i wiary.

Zobaczmy, jak Churchill był w stanie pozwolić, aby te dwa nurty się przenikały, jednocześnie zachowując głęboką podstawę zasad.


Szkoła Dorosłości Winstona Churchilla - lekcja 1: Opracuj potężny kodeks moralny

Rodzice Churchilla nie byli szczególnie religijni, ale wychowywał się w środowisku, w którym wiara chrześcijańska była uważana za pewną część życia. Brał udział w obowiązkowych spotkaniach w kaplicy w czasie swoich zajęć szkolnych i ogólnie akceptował to, co mu powiedziano.

Ale kiedy zaczął czytać szerzej, mając dwadzieścia kilka lat, studiując teksty filozoficzne i naukowe, takie jak Darwin Pochodzenie gatunków, doszedł do wniosku, że po prostu nie ma empirycznych dowodów, które potwierdzałyby prawdziwość chrześcijaństwa, i wiele racjonalnych powodów, by w to wątpić. Początkowo gniew Winstona spowodowany tym, że został sprowadzony na manowce, spowodował, że odrzucił wszystkie swoje stare przekonania, ale z czasem doszedł do wniosku, że nie musi wylewać dziecka z kąpielą i dopasowywać różnych pomysłów do zgrabnych kategorii. Ponieważ jego doświadczenie jest czymś, przez co wielu młodych mężczyzn przejdzie, a sposób, w jaki się z nim zmagał, jest dla mnie bardzo pouczający, warto zacytować w całości:


„Przez pewien czas byłem oburzony, że nauczyciele i duchowni, którzy kierowali moją młodością, powiedzieli mi tyle nieprawd, jak je wówczas uważałem. W tej chwili przeszedłem przez gwałtowną i agresywną antyreligijną fazę, która, gdyby trwała, mogłaby z łatwością uczynić mnie utrapieniem. W ciągu następnych kilku lat odzyskałem równowagę dzięki częstemu kontaktowi z niebezpieczeństwem. Stwierdziłem, że cokolwiek myślę i argumentuję, nie waham się prosić o specjalną ochronę, gdy mam znaleźć się pod ostrzałem wroga: ani czuć szczerą wdzięczność, gdy wracam do domu bezpiecznie na herbatę. Prosiłem nawet o mniejsze rzeczy niż bycie zabitym zbyt wcześnie i prawie zawsze w tych latach, a nawet przez całe życie, dostawałem to, czego chciałem. Ta praktyka wydawała się całkowicie naturalna i równie silna i realna, jak proces rozumowania, który tak ostro jej zaprzeczał. Ponadto praktyka była pocieszająca, a rozumowanie donikąd. Dlatego postąpiłem zgodnie z własnymi odczuciami, nie kłopocząc się pogodzeniem takiego postępowania z wnioskami myśli.



Dla niewykształconego człowieka dobrze jest czytać książki z cytatami. Znajome cytaty Bartletta to godna podziwu praca i uważnie ją studiowałem. Cytaty wyryte w pamięci dają dobre myśli. Sprawiają również, że nie możesz się doczekać czytania autorów i szukania więcej. W tej lub innej podobnej książce natknąłem się na francuskie powiedzenie, które wydawało się zupełnie przeciwne. „Le cœur a ses raisons, que la raison ne connait pas.” Wydawało mi się, że byłoby bardzo głupio odrzucać racje serca na rzecz rozumu. W istocie nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie miałbym cieszyć się nimi oboma. Nie martwiłem się niekonsekwencją myślenia w jedną stronę, a wiary w drugą. Wydawało się, że dobrze jest pozwolić umysłowi eksplorować ścieżki myśli i logiki, a także dobrze modlić się o pomoc i wsparcie oraz być wdzięcznym, kiedy nadejdą. Nie mogłem poczuć, że Najwyższy Stwórca, który dał nam nasze umysły, a także nasze dusze, poczułby się urażony, gdyby nie zawsze płynnie ze sobą biegali w podwójnych pasach. Przecież musiał to przewidzieć od początku i oczywiście zrozumiałby to wszystko. W związku z tym zawsze byłem zaskoczony, widząc, jak niektórzy nasi biskupi i duchowni tak niesprzyjają pogodzie, aby pogodzić historię biblijną z nowoczesną wiedzą naukową i historyczną. Dlaczego chcą ich pogodzić? Jeśli jesteś odbiorcą wiadomości, która rozwesela twoje serce i wzmacnia twoją duszę, która obiecuje ponowne spotkanie z tymi, których kochałeś w świecie większych możliwości i szerszych sympatii, dlaczego miałbyś martwić się kształtem lub kolorem splamionej podróżą? koperta; czy jest należycie ostemplowany, czy data stempla jest poprawna czy błędna? Te sprawy mogą być zagadkowe, ale na pewno nie są ważne. Ważny jest przekaz i korzyści płynące z jego otrzymania. Ścisłe rozumowanie może prowadzić do precyzyjnego wniosku, że cuda są niemożliwe: że „jest znacznie bardziej prawdopodobne, że ludzkie świadectwo się pomyli, niż że zostaną naruszone prawa natury”; a jednocześnie można się radować, czytając, jak Chrystus przemienił wodę w wino w Kanie Galilejskiej, chodził po jeziorze lub zmartwychwstał. Mózg ludzki nie jest w stanie pojąć nieskończoności, ale odkrycie matematyki umożliwia dość łatwe obchodzenie się z nią. Myśl, że nic nie jest prawdą, z wyjątkiem tego, co rozumiemy, jest głupia, a idee, których nasz umysł nie może pogodzić, są wzajemnie niszczące, jeszcze głupsze. Z pewnością nic nie może być bardziej odrażające zarówno dla naszych umysłów, jak i uczuć niż widok tysięcy milionów wszechświatów - bo tak mówią, że przychodzi do teraz - a wszystko to razem na zawsze bez żadnego racjonalnego czy dobrego celu. Dlatego dość wcześnie przyjąłem system wierzenia we wszystko, w co chciałem wierzyć, pozostawiając jednocześnie powód, by kroczyć nieskrępowanymi ścieżkami, którymi była w stanie kroczyć.'


Churchill w młodości stał się agnostykiem i pozostał nim aż do śmierci. Bardzo rzadko chodził do kościoła lub modlił się, a jego czytanie Pisma Świętego ograniczało się do kilku wybranych wersetów Starego Testamentu, które zainspirowały jego poczucie surowej, sprawiedliwej sprawiedliwości. Nie wykluczył istnienia Boga, ale czuł, że jeśli istnieje Najwyższa Moc, to nie odgrywa on bezpośredniej roli w kierowaniu ludzkimi sprawami. Zgodnie z tą deistyczną perspektywą Churchill nie zwrócił się do Wszechmogącego o pomoc w pokonaniu nazistów, wierząc, że na przebieg wydarzeń wpłynie raczej dokładność jego własnego planowania i strategii niż boska interwencja. Bóg, na co Churchill przyznał, może mieć „Wielki Plan, do którego pasują wszystkie nasze ludzkie działania”, ale był to plan, który się tylko zamanifestował.jeśli wypełnimy nasz obowiązek”.

Brak możliwości oparcia swoich idei dobra i zła na wierze religijnej nie umniejszył ani trochę poczucia moralności Churchilla. Utrzymywał, że „moralność”, jak również „wszystkie wielkie rzeczy”, mają „wieczny” charakter; jak ujął to jego biograf William Manchester, Churchill widział „życie i historię w podstawowych barwach, jak obrazy św. Jerzego Vittore Carpaccio” i wierzył w „absolutną cnotę i absolutną wrogość, oślepiające światło i nieprzeniknioną ciemność, prawość i niegodziwość - czy raczej w siłach dobra przeciwko siłom zła, ponieważ obaj zawsze byliby w konflikcie i dlatego na zawsze byliby w konflikcie.


Tak więc, zamiast zrezygnować z posiadania całego kodeksu postępowania po tym, jak zniknęły jego chrześcijańskie podstawy, Churchill postanowił stworzyć nowy kodeks zasad, który będzie kierował jego życiem. Wśród tekstów, które studiował jako dwudziestokilkuletni, były teksty Platona i Arystotelesa. Od tego ostatniego filozofa przejął ideę środka - cnota jest drogą, która przebiega między dwoma skrajnymi kierunkami działania. Jest to ideał, który wymaga ćwiczeń praktyczna mądrość - robienie właściwych rzeczy, we właściwym czasie, z właściwego powodu. Jak zauważa Manchester, Churchill „wierzył w cnotę i prawość, nie jako kwestie dogmatyczne, ale jako obiektywne rzeczywistości” i że „cnota przejawiała się w działaniu”.

Churchill chciał wyobrazić sobie walkę o osiągnięcie arystotelesowskiej średniej Platońska alegoria rydwanu. W alegorii woźnica, symbolizujący Rozum, ma za zadanie prowadzić dwa uskrzydlone konie - jeden biały, porywczy koń, który szuka szlachetnych celów, a drugi ciemny, zbuntowany koń, który stara się zaspokoić ludzkie apetyty. Człowiek musi nauczyć się okiełznać te podwójne energie - energię serca i umysłu, przyjemności i cnoty - aby jego rydwan wzbił się w niebiosa. To była misja i przygoda, która kierowała całym życiem Churchilla.


Zasady kodeksu moralnego Churchilla

Winston Churchill cytuje w rezolucji wojennej w obronie porażki.

Choć Churchill przez całe życie pozostawał otwarty na nowe pomysły, które stanowiły wyzwanie dla jego własnych, fundament zasad, które ukształtował w młodości, pozostanie na zawsze niezachwiany. Poniżej znajduje się krótki przegląd cnót, które stanowiły podstawę jego kodeksu moralnego:

Lojalność

Churchill był lojalny wobec swoich przyjaciół i kolegów, prawie do winy. Gdyby ktoś próbował skrytykować bliskiego towarzysza, nawet takiego, który publicznie zhańbił samego siebie, Churchill powstrzymałby plotkarza, zanim nawet zacząłby mówić: „Nie chcę tego słuchać. Ten człowiek jest moim przyjacielem ”.


Ta lojalność rozciągała się nawet na tych, którzy byli kiedyś wrogami, ale zostali kolegami. Przez trzy lata przed wojną Churchill ostro krytykował Neville'a Chamberlaina w mowie i prasie za jego katastrofalną politykę ustępstw wobec Hitlera. Premier patrzył, jak Führer pożera terytoria i kraje, pewien, że jeśli Hitler dostanie to, czego chce, jego żądania ustaną, a wojny będzie można uniknąć. W tym Chamberlain zapewne zrobił więcej, z wyjątkiem samego Hitlera, aby przyspieszyć światowy kryzys. Churchill uznał podejście Chamberlaina za głęboko nierozsądne i wręcz wstydliwe, a jednak kiedy premier zdecydował się wprowadzić Churchilla do swojego gabinetu, Winston przestał krytykować go nie tylko publicznie, ale także prywatnie.

Przyjaciel, który odwiedził Churchilla po tym, jak został wprowadzony do rządu, był zaskoczony, gdy zganił jedno ze swoich dzieci podczas kolacji za zażartowanie z Chamberlaina, który byłby powszechną walutą w przeszłości. Z wielką powagą Churchill powiedział:

„Jeśli masz zamiar wygłosić obraźliwe uwagi na temat mojego szefa, będziesz musiał odejść od stołu. Łączy nas wielka i wspólna sprawa i nie jestem gotów tolerować takiego języka na temat premiera ”.

Kiedy on i inny człowiek zostali towarzyszami we wspólnym celu, nawet jeśli nie zgadzali się co do tego, jak to osiągnąć, Churchill stanąłby obok niego na dobre i na złe.

Wielkoduszność

Biorąc pod uwagę ambitną, bombastyczną, pewną siebie osobowość Churchilla, można by sobie wyobrazić, że byłby typem, który chełby się i cieszył, gdy okaże się, że ma rację. Jednak jeśli Winston miał taką skłonność, udało mu się to ukryć.

Chociaż spędził dziesięć lat, próbując ostrzec swoich rodaków przed niebezpieczeństwem, jakie stanowił Hitler, i chociaż spędził lata narzekając przeciwko polityce ustępstw, która była szeroko popularna w całej Wielkiej Brytanii, kiedy fala opinii publicznej ostatecznie obróciła się na jego korzyść, nigdy nie dał na pokusę krzyczenia „Mówiłem ci!” z dachów. I chociaż praktycznie miałby prawo wzywać na dywan swoich byłych krytyków - ludzi, którzy obrzucili go pogardą i nazwali zdrajcą - za zasłużoną słowną zapłatę, odmówił tego. Zamiast tego przyjął dokładnie odwrotną taktykę.

Kiedy Parlament zaczął kwestionować przywództwo Chamberlaina, a pomysł zastąpienia go Churchillem zaczął być poważnie rozważany, Winston mógł bezpośrednio skierować się na tę pracę i odrzucić swoją rodzącą się lojalność wobec swojego szefa, powracając do publicznego potępienia go. Nie zrobił.

A kiedy został wybrany na kolejnego szefa rządu Jej Królewskiej Mości, mógł pozwolić, by jego stosunki z Chamberlainem przekształciły się w lodowatą rywalizację typową dla przeciwników politycznych. Nie zrobił. Zamiast tego zaprosił swojego byłego nemezis - a także niektórych innych byłych krytyków - do służby w jego Gabinecie Wojennym. Kiedy Chamberlain zachorował na raka jelita grubego i został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, Churchill nakazał, aby do byłego premiera zadzwoniono ze wszystkimi pozytywnymi wiadomościami o wojnie.

Winston potrafił być bezlitosny w walce ze swoimi wrogami - w polityce i na wojnie - ale nie pozwolił, aby jego pragnienie triumfu przekształciło się w małostkowość lub gorzką, oślepiającą antypatię. Czuł, że człowiek jest śmiertelnie zły - a nawet katastrofalnie zły - a jednak nie chciał go demonizować. Powiedział koledze, że „nienawidził nikogo… oprócz Hitlera, a to było profesjonalne”. Tak więc, po wygranej bitwie, Churchill mógł z łatwością przejść od laserowego skupiania się na zniszczeniu wroga na ponowne zawiązanie przyjaźni i koalicji niezbędnych do rozpoczęcia procesu odbudowy. Czuł, że gorący antagonizm i zemsta są po prostu bezproduktywne. Gniew, stwierdził, „to strata energii. Para, która jest używana do zdmuchiwania zaworu bezpieczeństwa, byłaby lepsza do napędzania silnika ”.

Zaszczyt

Churchill wierzył w honor zarówno w sensie integralność - dotrzymywać słowa, żyć zgodnie z własnymi zasadami - a także w klasycznym sensie: cenić reputację za cnotę i siłę oraz wykazywać gotowość do obrony tej reputacji, gdy zostanie skrzywdzona.

W życiu prywatnym odmawiał wtajemniczenia w to, co uważał za niehonorową mowę. Gdyby gość przy obiedzie wygłaszał antysemicką, nielojalną lub w inny sposób potworną uwagę, wstawał i opuszczał stół. Na spotkaniu szefów mocarstw alianckich pod koniec wojny Stalin zaproponował armii rozstrzelanie co najmniej 50 000 niemieckich oficerów po ich kapitulacji w celu zapewnienia posłuszeństwa Niemiec na nadchodzące dziesięciolecia. „Wolałbym raczej”, odpowiedział Churchill, „zabrać mnie do ogrodu tu i teraz i zostać zastrzelonym, a nie splugawić swym własnym i ojczystym honorem taką hańbą”. Po tym, jak FDR zaproponował kompromis - zamiast tego zastrzelić 49 000 oficerów - a jego syn Elliott, pijany, zatoczył się i poparł ten pomysł, Churchill wstał i wyszedł z pokoju. Stalin poszedł za nim, aby zapewnić, że to wszystko żart, ale Churchill, wiedząc, do jakiej rzeźby był zdolny wujek Joe, nie był tego taki pewien.

W życiu publicznym to poczucie honoru najbardziej irytowało Churchilla w sprawie polityki ustępstw Chamberlaina. Oto dyktator, który dobrowolnie złamał swoje obietnice, który wyraźnie kłamał przez zęby i który naruszył suwerenność narodów Europy… a jednak Anglia pozwalała mu ujść na sucho. Głęboko w kościach czuł, że takie haniebne czyny wymagają reakcji, mocnej odpowiedzi i że nic nie robi jest tchórzem. Kiedy potęga Niemiec rosła, a rząd brytyjski nadal ignorował ich postępy, Churchill ubolewał: „Wydaje się, że jesteśmy bardzo blisko ponurego wyboru między wojną a wstydem. Czuję, że wybierzemy Wstyd, a potem Wojnę rzucimy nieco później na jeszcze bardziej niekorzystnych warunkach niż obecnie ”.

Rozkład

Cytat z Winstona Churchilla wciąż się pogarsza.

„Nic - ani jego nastroje, ani klęski Wielkiej Brytanii, ani powolne dławienie blokady U-Bootów, ani jego niechętni generałowie - nie przeszkodziły Churchillowi w zainspirowaniu swoich rodaków i walce o ich ocalenie. Nic nie zmniejszyło jego miłości do rodziny. Nic nie podkopało jego miłości do życia ”. –William Manchester, Ostatni lew

Jeśli istnieje jedna cecha charakteru, z której najbardziej znany jest Winston Churchill, to z pewnością jest to jego postanowienie.

Przeżywając wzloty i upadki swojej kariery politycznej, nauczył się nigdy nie wyrzucać siebie z walki i po prostu wspinać się na szczyt swojego celu, bez względu na to, jakie niepowodzenia chwilowo zbaczają z toru. Przyrównał to zadanie do zadania bobra, który „buduje swoją tamę, a więc kiedy zaczyna się jego łowienie, nadchodzi powódź i zmiata jego pracę, szczęście i łowią razem. Więc musi zacząć od nowa ”. Zacznij od nowa Churchill robił to wiele, wiele razy.

Tak więc, gdy na Europę spadła wojna, sprawdzona w ogniu niezłomność Churchilla byłaby największym atutem Anglii. Był człowiekiem, który pobudzał swoich rodaków przemówieniami wzywającymi ich do „walki na plażach” i ofiarowania „krwi, trudu, łez i potu” sprawie. Przez całą wojnę jego wiara w żelazną wolę innych Anglików nigdy się nie wahała: „Jestem pewien, że nie musimy bać się burzy. Niech ryczy i szaleje. Przejdziemy. ”

Cytat Winstona Churchilla nigdy się nie poddaje.

Duch zdecydowania Churchilla nie tylko pomógł wygrać wojnę, ale być może równie ważne, uczynił innych Anglików uwierzyć wygraliby wojnę. Nie tylko był w stanie uformować wewnętrzne przekonanie, że nigdy się nie poddaje, ale był w stanie rzutować to zapewnienie na innych. Energia jego żelaza stworzy aurę komfortu i pewności dla tych, którzy pracowali razem z nim w rządzie, oraz dla tysięcy rodzin, które słuchały jego przemówień przez radio. Robert Menzies, australijski premier, opisał Winstona jako „bez porażki w sercu”, a jego osobisty lekarz Charles Wilson powiedział: „Uwielbiam jego wnętrzności. Myślę, że jest niezwyciężony ”. Kto nie spałby lepiej w nocy mając przywódcę z czasów wojny, którego można by określić jako Margery Allingham, powieściopisarkę kryminalną, Stary człowiek:

'Pan. Churchill jest niezmiennym buldogiem, uosobieniem brytyjskiej agresywności i żywym wcieleniem prawdziwego Brytyjczyka w walce, nie znoszącym żadnych cholernych bzdur, podsycającym kotły fortepianem i cieszącym się nastrojem. Nigdy też nie odpuszcza. Jest tak zaprojektowany, że nie może oddychać, jeśli to zrobi. Pod koniec walki wpełznie nierozpoznawalny, pokryty krwią i zachwycony, z sercem wroga między zębami ”.

Oczywiście Churchill nie był tak naprawdę niezwyciężony; miał skłonność do warczenia, dąsania się i kopania w kosze na śmieci, gdy nadeszły złe wieści z frontu. Jednak te ponure nastroje nigdy nie opadały głęboko ani nie trwały. Jak ujęła to jego córka Mary, jego niepowodzenia nigdy nie „pozbawiły go załogi”. Uważał za swój obowiązek być twarzą niezłomności, nawet jeśli sam czuł się mniej niż uparty. „Zaskakujące jest to, jak zachowuje beztroską zewnętrzność pomimo ogromnych ciężarów, które ponosi” - zauważył Alan Brooke, czołowy doradca wojskowy Churchilla.

Jego siła polegała na tym, że potrafił przyjmować rzeczy pojedynczo, absorbować niepowodzenia i ponownie rozpocząć walkę następnego dnia, budować sukces na sukcesie i po prostu przepychać się przez to wszystko bez względu na szalejącą burzę. K.B.O. było jego mottem: Keep Buggering On.

Odwaga

Winston Churchill cytuje odwagę jako pierwszą z ludzkich cech.

Przekonanie Churchilla, że ​​odwaga stanowi podstawę cnoty, narodziło się w młodości, kiedy często prześladowany chłopiec uczynił to swoim głównym celem: „Bycie pod wieloma względami tchórzem - szczególnie w szkole - nie ma ambicji, którą tak bardzo cenię, aby ją zdobyć reputacja osobistej odwagi ”. Bez hartu ducha, którego Winston desperacko szukał i który zyskał, nigdy nie byłby w stanie przezwyciężyć swojego niepomyślnego początku i stać się mężczyzną i mężem stanu.

Jako pomoc w opasaniu bioder, młody Churchill zapamiętał wszystkie 70 zwrotek „Horatius”, wiersza Thomasa Macaulaya, który upamiętnił półmityczną opowieść o rzymskim wojowniku, który stał z dwoma towarzyszami, strzegąc mostu między swoimi ludzi i całą armię wroga. Jedna ze zwrotek brzmi:

Wtedy przemówił dzielny Horatius,
Kapitan bramy:
„Do każdego człowieka na tej ziemi
Śmierć nadchodzi szybko lub późno.
I jak człowiek może umrzeć lepiej
Niż w obliczu strasznych przeciwności,
Za prochy swoich przodków,
I świątynie jego bogów

Churchill całym sercem wierzył w to uczucie i poświęcił swoje życie udowadniając to. W ciągu swojego życia znalazł się pod ostrzałem około 50 razy i często celowo szukał tych niebezpiecznych sytuacji. Towarzysz, który służył z Churchillem w okopach podczas I wojny światowej, opisał go jako „człowieka, który fizycznie nie bał się śmierci”. Winston czuł, że istnieją znacznie gorsze rzeczy niż śmierć w akcji - przeważnie nudne i nieśmiałe życie.

Podczas gdy jego fizyczna odwaga była niekwestionowana, jego odwaga moralna i intelektualna była również niezwykła.

Winston Churchill cytuje lepiej, żeby był nieodpowiedzialny.

W Samotny tłum, socjolog David Riesman dzieli ludzi na „kierowane przez innych” i „kierowane wewnętrznie”. Te ostatnie porównuje do żyroskopu - wirują wokół własnej osi, obojętne na opinię innych. W przeciwieństwie do tego, skierowane w drugą stronę porównuje się do systemu radarowego z antenami, które są bardzo wrażliwe na opinie innych. W czasach, w których roiło się od ludzi-anten, Churchill był żyroskopem zupełnie innego rzędu. Gardził sondażami opinii publicznej i nie wkładał palca w wiatr, aby dopasować swoje przekonania do tego, w którą stronę wiał wiatr. Jak to ujął:

„Nie jest dobrze czuć puls i mierzyć temperaturę. Chociaż czasem trzeba to robić, nie chce się tego robić. Słyszałem, jak powiedziano, że rząd powinien trzymać ucho przy ziemi, ale powinien również pamiętać, że nie jest to bardzo godna postawa ”.

Chociaż z pewnością był ambitny i zdecydowanie uwielbiał oklaski, był gotów obyć się bez władzy i pochwał, gdy osiągnięcie tego oznaczałoby kompromitację jego przekonań. Podczas swoich „lat dzikiej przyrody” w latach trzydziestych XX wieku był samotnym głosem ostrzegającym przed powstaniem Hitlera i brakiem przygotowania Wielkiej Brytanii na nadejście wojny, o której niewielu poza nim wiedziało, że jest nieuchronna. Został wyszydzony i wygwizdany za jego jeremiad-esque przemówienia, wyrzucone z klubów towarzyskich i zwolnione z pracy jako felietonista gazety, co spowodowało znaczną utratę dochodów. Chociaż krytyka i unikanie „głęboko go zraniło”, odmówił przycinania żagli; jak ujął to Manchester: „Presja z zewnątrz - aby zachować ciszę - była nadmiernie silna przez ciśnienie wewnętrzne. Jego sumienie, jego istota, zmuszało go do ciągłego wchodzenia na forum publiczne ”.

Dania na wynos z lekcji 1

Winston Churchill cytuje projekty, o których nie marzył.

Są oczywiście tacy, którzy będą absolutnie zgorszeni pomysłem powiązania Churchilla z moralnością, a tym bardziej wykorzystania swojego życia jako inspiracji do wypracowania własnego zestawu zasad. Tacy krytycy zwrócą uwagę na fakt, że ambitny Churchill dwukrotnie zmieniał partie polityczne (choć miał swoje powody), miał poglądy rasistowskie (tak jak wtedy 90% ludzi) i że odegrał rolę w pogłębianiu surowości. głodu w Bengalu z 1943 r. (choć u jego podstaw leżało wiele innych i bardziej znaczących czynników), aby zakwestionować jego charakter i możliwość bycia wzorem do naśladowania. W tym artykule nie ma miejsca, ani nie jest to w ramach tej serii, aby zagłębić się w te kwestie; Mogę tylko powiedzieć, że kiedy przeczytasz rozsądnie obiektywną 3000-stronicową biografię Churchilla (Nie mogę bardziej polecić Manchesteru), zamiast stronniczych, opartych na agendzie artykułów w Internecie, uzyskasz znacznie bardziej zniuansowany i wyważony obraz tej krytyki i jego życia jako całości. Mężczyzna z pewnością miał swoje wady, ale jego wartościowe cechy mogły wzbudzać podziw.

Tak więc idea tej serii nie polega na tym, aby czytelnicy próbowali w pełni wdrażać wskazania i metody Churchilla, ale aby wykorzystać jego życie jako punkt wyjścia do ulepszenia własnego.

Jeśli chodzi o ten utwór, to znaczy, że nie popieram agnostycyzmu Arystotelesa jako najlepszej ścieżki dla każdego człowieka. Jest raczej nadzieja, że ​​podczas odkrywania wierzeń i kodeksu moralnego Churchilla czytelnicy będą inspirowani do stworzenia własnego kodu. Taki kod jest podstawą satysfakcjonującej dorosłości, a jednak jego posiadanie jest obecnie zbyt często rzadkością.

Według Pew Research 1/3 milenialsów nie jest związana z żadną religią - to najwyższy odsetek ze wszystkich pokoleń w ciągu ostatnich 25 lat. Jak wykazał Churchill, brak wiary religijnej mężczyzny nie koreluje automatycznie z brakiem mocnego, dobrze zdefiniowanego kodeksu moralnego, ale często te dwa elementy idą w parze. Sekwencja wydarzeń zwykle przebiega podobnie jak w przypadku Churchilla, z jedną zasadniczą rozbieżnością: młody człowiek kwestionuje swoją wiarę, a następnie przechodzi przez fazę antyreligijną - często towarzyszy jej okres, w którym łamie wszystkie stare zasady, którymi żył. przez - a potem trochę złagodzić. To naturalna faza młodości. Niestety, kolejny krok, który podjął Churchill, nie zostaje podjęty: stworzenie nowego kodeksu moralnego. Stare wierzenia zostają wymazane, ale nic nie zostaje odbudowane na ich miejscu. Zamiast tego, okres dojrzewania prowadzi do czegoś w rodzaju obojętnej postawy wobec idei Prawdy przez duże T. Jest to perspektywa ucieleśniona przez wzruszenie ramionami i podporządkowana sentymentom typu „do każdego” i „po prostu rób wszystko, co cię uszczęśliwia. ”

Jest kilka powodów, dla których kryzys wiary kończy się tym wspólnym rezultatem. Ktoś może czuć, że bez podstawy w religii po prostu nie może być podstawy dla idei absolutnego dobra i zła, dobra i zła. Poza tym, gdy się starzejemy, życie staje się dużo bardziej zajęte (i nasze mózgi stają się łagodniejsze), więc po prostu tracimy chęć i pasję do zgłębiania tego rodzaju upiornych pytań i szukania prawdy. Wreszcie, w grę wchodzi element wygody i interesu własnego; jeśli pozostaniemy na czas nieokreślony w okresie zawieszenia, w którym nie jesteśmy do końca pewni, w co wierzymy, każdy wybór możemy uzasadnić jako w porządku.

Churchill pokazuje nam, że nadal możesz mieć solidną podstawę zasad, nawet jeśli nie jesteś religijny, i że w porządku jest pozwolić na istnienie w swoim życiu zarówno wątpliwości, jak i wiary. Nie musisz tego wszystkiego wymyślać, aby mieć potężny kompas moralny!

Jeśli jesteś religijny, ale masz wątpliwości co do swojej wiary, zdaj sobie sprawę, że to normalne. Możesz zmagać się z tymi wątpliwościami lub po prostu posadzić je na półce na jakiś czas i nadal wierzyć w rzeczy, które zrobić być pewnym; nie musisz wylewać dziecka z kąpielą. Bądź wierny temu, co wiesz.

Jeśli całkowicie zostawiłeś w tyle swoją wiarę, nadal możesz i powinieneś stworzyć dla siebie kodeks moralny. Przestudiuj filozofię i zdecyduj, co myślisz o naturze człowieka, celu życia i tym, co stanowi etyczne zachowanie. Sztuczka polega na tym, aby uniknąć pokusy wyboru filozofii, która całkowicie pasuje do twoich predyspozycji. Zdrowy kodeks moralny zawsze wiąże się z pewnym stopniem walki i poświęcenia; „Pod wieloma względami bycie tchórzem - szczególnie w szkole - nie ma ambicji, którą pielęgnuję tak bardzo, by zdobyć reputację osobistej odwagi”.

Nawet jeśli jesteś religijny i nigdy nie miałeś wątpliwości co do swojej wiary, nadal powinieneś przejść przez proces badania swoich przekonań, aby wiedzieć, dlaczego je trzymasz, że naprawdę wybrałeś je dla siebie i zdobądź głębsze zrozumienie kodu, według którego żyjesz.

Innymi słowy, tylko dlatego, że nie masz pewności wszystko na świecie nie oznacza, że ​​nie możesz być tego pewien byle co. A to, że jesteś pewien pewnych rzeczy, nie oznacza, że ​​powinieneś kiedykolwiek przestać szukać prawdy, o ile będziesz postępować zgodnie z prawdą, którą już zdobyłeś. Jak opisuje Churchilla w Manchesterze: „Jego trwały agnostycyzm wykluczał pewność w kwestii boskiego wpływu, ale nie w kwestii wypełniania jego obowiązków”.

Możesz mieć otwarty umysł i podstawą zasad. W rzeczywistości jako osoba dorosła absolutnie powinieneś.

Dlaczego kodeks moralny stanowi podstawę urzeczywistniania dorosłości

Cytat Winstona Churchilla dla człowieka to jego sumienie.

Twoja młodość to czas na eksplorację i chociaż nigdy nie powinieneś całkowicie przerywać eksploracji, w miarę dojrzewania powinieneś osiągnąć punkt, w którym masz zestaw przekonań, które z upływem lat stają się coraz mocniejsze.

Ta podstawa oferuje kilka znaczących korzyści dla twojego życia. Po pierwsze, dodaje kolejną warstwę do życia, które w przeciwnym razie często może wydawać się całkiem płaskie. Nie jesteś tylko dronem, który je, śpi, idzie do pracy i uprawia seks. Jest inny wymiar życia, nad którym warto się zastanowić i z którego można czerpać. Wiara w Prawdę wzbudza zainteresowanie i sprawia, że ​​jesteś interesujący; Uważam innych ludzi, którzy mają silne przekonania - nawet jeśli są diametralnie sprzeczni z moimi - o wiele bardziej fascynującymi niż ci, którzy nigdy nie zadali sobie trudu, aby stworzyć filozofię życia.

Daje też kierunek. Kiedy wiesz, jaki jest twój cel w życiu, nie będziesz dryfować bez celu. Będziesz bardziej zdecydowany, jak postępować i reagować w różnych sytuacjach. Masz misję do spełnienia.

Winston Churchill uczy innych czynienia dobra.

Co najważniejsze, silny kodeks moralny pozwoli ci przewodzić i inspirować innych. Jako osoba dorosła najprawdopodobniej będziesz mieć innych podróżników na przejażdżkę. Czasami, szczególnie w trudnych chwilach, będą szukać u Ciebie pocieszenia, pewności siebie i kierunku. Czy będziesz w stanie to zaoferować? A może zwrócą się do Ciebie i zapytają: „Co należy zrobić?” i wzruszył ramionami?

Życie z silnym kodeksem moralnym może czasami być samotne. Krytykuj kulturę, a często będziesz wyszydzany za wyrażanie takiej nieobecnej i ignoranckiej jeremiady. Inni mogą nie zawsze widzieć to, co Ty. Jak Manchester opisuje Winstona w latach przedwojennych:

„W mroku Londynu Churchill ze swoim kompasem moralnym wiedział dokładnie, gdzie się znajduje, ale niewielu Anglików nawet go dostrzegło…

wtedy powiedział prywatnie, że bardzo niewielu Brytyjczyków wydawało się już gotowych za cokolwiek umrzeć; cały kraj wydawał się sparaliżowany przez narodową kontrolę. Mówił do nich w języku Anglii Wiktorii, która sama w sobie była martwym językiem i nie było tam tłumaczy.

Język cnoty zaginął dla nas w naszych czasach i często może trafiać do głuchych uszu. Ale człowiek z kodeksem moralnym jest wciąż poszukiwanym skarbem. Ludzi do niego ciągnie, nawet jeśli nie wiedzą dlaczego i nawet jeśli nie są pewni, czy się z nim zgadzają. To dlatego, że cnota tworzy aurę, światło, które emanuje od tych, którzy jej szukają. Współcześni Churchillowi opisywali go jako „wewnętrznego blasku”. Było to światło, które rozjaśniało jego własne życie i nadawało mu olśniewający blask, nawet w najciemniejszych godzinach. I to było światło, które rozjaśniało ścieżkę innym.

Dzień po Pearl Harbor, prawie 73 lata temu, Churchill zwrócił się do Izby Gmin, mówiąc:

„W przeszłości mieliśmy światło, które migotało, w teraźniejszości mamy światło, które płonie, aw przyszłości będzie światło, które będzie świecić nad całym lądem i morzem”.

Do którego Manchester dodaje: „Bez względu na to, że Hitler zgasił lampy w całej Europie, Churchill stworzył własne oświetlenie”.

Bycie dorosłym oznacza, jak to ujął autor Cormac McCarthy, „Nieść ogień” dla innych. Wzdłuż ciemnych ścieżek trzymamy latarnię dla tych, których kochamy, aby nie potykali się, wspinając się po często kamienistym szlaku życia. Nasz kodeks moralny - podstawa naszych zasad - tworzy płomień dla tego światła. Niech wasze jaśnieją, abyśmy wszyscy mogli wznieść się, jak to określił Churchill, na „rozległe, nasłonecznione wyżyny” coraz lepszej przyszłości.

Przeczytaj całą serię

Winston Churchill School of Adulthood trwa obecnie sesja
Wstępne zajęcia na temat zostania autorem własnego życia
Lekcja 2: Ustal codzienną rutynę
Lekcja 3: Żyj romantycznie
Lekcja 4: Pielęgnuj nostalgiczną miłość do historii
Lekcja 5: nie rezygnuj z poczucia przygody
Lekcja 6: Nie bój się założyć rodziny
Lekcja 7: Pracuj jak niewolnik; Rozkazuj jak król; Twórz jak Bóg
Wskazówki dotyczące hustlingu, przywództwa i hobby od Winstona Churchilla
Wniosek: Myśl + działanie = niesamowita dorosłość

________________________________________

Źródła:

Ostatnia trylogia lwa przez Williama Manchesteru

Moje wczesne życie przez Winstona Churchilla